Obecna pogoda, (pomimo, że dzisiaj było naprawdę ciepło) doprowadza mnie do szału. Od 3 tygodni próbuję wybrać się na zdjęcia. Jedyną przeszkodą jest ta przytłaczająca szarówka za oknem i praktycznie brak słońca. Przy takich warunkach zdjęcia wychodzą f a t a l n e :(
Mam nadzieję, że kiedyś nawet tak fatalna pogoda, nie będzie mi stała na przeszkodzie. Do zakupu nowego obiektywu zbliżam się wielkimi krokami.
Od jakiegoś czasu moja cera jest niesamowicie przemęczona. Sińce i wory pod oczami widać na kilometr. Na dodatek bardzo mnie wysypało, To wszystko za sprawą bezsenności, która dopadła mnie jakieś dwa tygodnie temu. Do tego w ostatnim czasie miałam dużo stresowych mnie sytuacji, Jednym słowem byłam tykającą bombą zegarową...
W każdym razie, ostatnio przeanalizowałam sytuacje i stwierdziłam, że za sprawą pogorszenia się stanu mojej cery stoi również produkt z pozoru wyglądający bardzo niewinnie a mianowicie żel do twarzy, którego ostatnio używałam. Zaraz po umyciu lub demakijażu tym produktem, moja skóra staje się okropnie czerwona, sucha a co najgorsze- swędząca, tak niesamowicie, że nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Jedynie co przynosi mi ukojenie, to spryskanie jej nadmierną ilością wody termalnej. Analizując również inne sytuacje po których moja cera obdarzała mnie niespodziankami w postaci krostek, doszłam do wniosku, że jest ona po prostu wrażliwa i alergiczna z tendencją do pękających naczynek.
Wtedy stwierdziłam, że czas zacząć realizować moje postanowienie i powoli przerzucać się na produkty naturalne, których już kilka posiadam. Wiadomo, nie są one najtańsze, jednak jeśli mam się przez całe życie borykać z masą niedoskonałości, spowodowanych kosmetykami drogeryjnymi (tak było do tej pory), to jednak wolę odłożyć sobie więcej pieniędzy i zakupić coś, co będzie łagodne i bezpieczne.
Takim właśnie sposobem wybrałam się do Starej Mydlarni i zakupiłam mój pierwszy, naturalny krem przeznaczony do skóry alergicznej i bardzo wrażliwej. Dodatkowo zamówiłam wodę termalną z Avene oraz mydło Aleppo. Wiem, że w tym okresie, kiedy cera jest bardzo przesuszona po nieudanej próbie pielęgnacyjnej, potrzebuje mocnego nawilżenia, co powinien zapewnić mi ten krem. Pomimo zachęcającego składu, również bardzo przyjemnie pachnie, niesamowicie naturalnie. Jeżeli ktoś zawiązałby mi oczy i kazał zgadnąć co to za produkt, bez wahania odpowiedziałabym, że jest to sok z pietruszki. Tak! właśnie z nim kojarzę zapach tego kremu :)
Chciałabym kiedyś trafić na produkt idealny, który pomoże mi się pozbyć tych okropnych niedoskonałości. Czy jest to w ogóle możliwe?

Mam podobny problem, ale zaczelam stosowac krem z ZIAJA i jestem mega zadowolona :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :
kasia-kate1.blogspot.co.uk
super post ! ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie :
http://lifebystyle.blogspot.com/